Moje serce mocniej zabiło kiedy weszliśmy do sali szpitalnej.Enzo i debilka byli nieprzytomni.A taty nigdzie nie mogłam odszukać.
-Gdzie on jest ? -spanikowałam podbiegając do jakiegoś lekarza i łapiąc go za kołnierz.
-O....o...kogo....ci chodzi - wykrztusił.Powoli opanowałam nerwy puszczając go.Lou poszedł i usiadł obok swojej mamy łapiąc ją za rękę.Odeszłam od sali jakiś kawałek razem z lekarzem.
-Mój ojciec przyjechał tutaj z macochą i młodszą siostrą.-powiedziałam szybko.-Parę minut temu.-dodałam szybko.Lekarz powoli podrapał się po głowie.
-Twój tata miał operację i -
-Czyli będzie zdrowy ?-zapytałam z nadzieją.
-Niestety coś poszło nie tak i stracił za dużo krwi...przykro mi -zesztywniałam.
-Co...-wykrztusiłam.
-Przykro mi panienko.Muszę jeszcze poinformować resztę twojej rodziny.-westchnął.Zatrzymałam go.
-Kto prowadził ?- warknęłam stanowczo.
-Nie wiemm....-wyjąkał szybko uciekając od moich szponów.
Ruszyłam do sali i z hukiem rzuciłam się na Lou.Moje oczy zaświeciły na jaśniejszy kolor a uszy zmieniły formę.Do tego powoli wyrosło mi dziewięć ogonów.
-Spokojnie ! JAK KTOŚ WEJDZIE TO CO ZROBISZ ? - spanikował.
-Ja ? okłamałeś mnie ! mówiłeś że nic mu nie jest, że podobno nic mu nie jest -wrzasnęłam szarpiąc nim.
-Czy...on.
-TAK ! - krzyknęłam w końcu.Wyskoczyłam przez okno i ruszyłam po najbliższych drzewach pod świątynie.Zaczęłam bić w drzewo obłożone anty demonowymi talizmanami przez co czułam ból.Ból którego potrzebuję teraz najbardziej.
środa, 15 października 2014
środa, 3 września 2014
16. Jin
Momentalnie uśmiech zniknął z mojej twarzy.
Zatrzymałem się i spojrzałem na ziemię.
-"Dzieciak? Wkurzający? Kim on w ogóle jest?!"-pomyślałem-"Czy on ma chociaż pojęcie kim jestem?"-zgrzytnąłem zębami.
Po chwili zacząłem się śmiać jak psychopata.
-"Czy on cokolwiek wie?"-nie przestając się śmiać usiadłem na ławce.
Wszyscy w koło zaczęli się na mnie patrzyć jak na kosmitę (typowe), na co w odpowiedzi machałem niedbale ręką.
*Dzwonek*
Ruszyłem do szatni, a za mną reszta klasy.
Poszedłem do męskiej i zacząłem zmieniać buty. Nagle do mnie doczepił się jakiś chłopak.
-Dziewczynki mają szatnię obok-zaczął się popisywać przed kolegami.
-Dobrze o tym wiem-zignorowałem jego uwagę.
-No to wypierdalaj z tej szatni!-warknął chwytając mnie za włosy i ciągnąc za nie.
Wyrywając się z jego uścisku rzuciłem się na niego.
Nagle wyrosły mi długie, poziome uszy i szpony.
Na moich rękach pojawiła się krew chłopaka. Przerażony zeskoczyłem z niego.
Jacyś chłopacy pobiegli do dyrektora.
[...]
-Teraz jeszcze raz, wyjaśnij mi się co się stało!-warknął dyrektor.
Pięknie. Chodzę do tej szkoły zaledwie kilka dni, a już podpadłem całej szkole.
-N-nie mam pojęcia...-spuściłem głowę.
-Wiesz co mu zrobiłeś?! Wiesz?! Złamałeś mu rękę i rozwaliłeś głowę!-krzyczał.
[...]
Po otrzymaniu reprymendy wyszedłem z gabinetu dyrektora. Po drodze napotkałem dwie dziewczyny.
-A ten.. Jak mu... Jinzou. Podobno zabił chłopca-usłyszałem ich rozmowę.
Po chwili nie wytrzymałem i podbiegłem do nich.
-DO CHOLERY NIKOGO NIE ZABIŁEM!-krzyknąłem.
Zduszony tymi emocjami wybiegłem natychmiastowo ze szkoły.
Pobiegłem nad jakieś źródełko.
-C-co się ze mną dzieje?-złapałem się za długie, poziome uszy, które jakby dosłownie przed chwilą wyrosły.
Zatrzymałem się i spojrzałem na ziemię.
-"Dzieciak? Wkurzający? Kim on w ogóle jest?!"-pomyślałem-"Czy on ma chociaż pojęcie kim jestem?"-zgrzytnąłem zębami.
Po chwili zacząłem się śmiać jak psychopata.
-"Czy on cokolwiek wie?"-nie przestając się śmiać usiadłem na ławce.
Wszyscy w koło zaczęli się na mnie patrzyć jak na kosmitę (typowe), na co w odpowiedzi machałem niedbale ręką.
*Dzwonek*
Ruszyłem do szatni, a za mną reszta klasy.
Poszedłem do męskiej i zacząłem zmieniać buty. Nagle do mnie doczepił się jakiś chłopak.
-Dziewczynki mają szatnię obok-zaczął się popisywać przed kolegami.
-Dobrze o tym wiem-zignorowałem jego uwagę.
-No to wypierdalaj z tej szatni!-warknął chwytając mnie za włosy i ciągnąc za nie.
Wyrywając się z jego uścisku rzuciłem się na niego.
Nagle wyrosły mi długie, poziome uszy i szpony.
Na moich rękach pojawiła się krew chłopaka. Przerażony zeskoczyłem z niego.
Jacyś chłopacy pobiegli do dyrektora.
[...]
-Teraz jeszcze raz, wyjaśnij mi się co się stało!-warknął dyrektor.
Pięknie. Chodzę do tej szkoły zaledwie kilka dni, a już podpadłem całej szkole.
-N-nie mam pojęcia...-spuściłem głowę.
-Wiesz co mu zrobiłeś?! Wiesz?! Złamałeś mu rękę i rozwaliłeś głowę!-krzyczał.
[...]
Po otrzymaniu reprymendy wyszedłem z gabinetu dyrektora. Po drodze napotkałem dwie dziewczyny.
-A ten.. Jak mu... Jinzou. Podobno zabił chłopca-usłyszałem ich rozmowę.
Po chwili nie wytrzymałem i podbiegłem do nich.
-DO CHOLERY NIKOGO NIE ZABIŁEM!-krzyknąłem.
Zduszony tymi emocjami wybiegłem natychmiastowo ze szkoły.
Pobiegłem nad jakieś źródełko.
-C-co się ze mną dzieje?-złapałem się za długie, poziome uszy, które jakby dosłownie przed chwilą wyrosły.
poniedziałek, 1 września 2014
15. Sou
-Dzieciaku powariowałeś do reszty ?! - wrzasnął Lou.-Spadaj na zakichane lekcje.Nie twój interes o co chodzi jasne ?-warknął łapiąc mnie za rękę.Następnie pociągnął mnie za sobą.
-Nie wkurzaj się tak - prychnęłam kiedy byłam za nim ciągnięta.
-Tej dzieciak mnie wkurwia na maksa - prychnął.
-Tak czy siak o co chodzi ? - westchnęłam całkiem poważnie.
-Jak by to....no....mama miała wypadek samochodowy ? - zabrzmiało to bardziej na pytanie.
-Nie obchodzi mnie to - prychnęłam.
-No ale twój ojciec był razem z nią.Tak samo Enzo.Czyli oni też mieli wypadek - dodał zanim zdążyłam powiedzieć coś jeszcze.Momentalnie zbladłam.
-Nic mu nie jest ? jest cały ? boże jaki z niego idiota...-zaczęłam panikować przez co Lou lekko się zaśmiał.
-Właśnie dla tego jedziemy do szpitala.Żeby się dowiedzieć.Jak słyszałem przez telefon to tylko Enzo jest najbardziej poturbowana. - wzruszył ramionami.
-Tak to jest kiedy twoja głupia matka pozwala jej siedzieć z przodu - prychnęłam cicho.
-Ej a skąd pomysł że to ona ? - oburzył się.Wzruszyłam ramionami.-Czemu wy się tak bardzo nienawidzicie...-złapał się za głowę otwierając mi drzwi od strony pasażera w aucie.
-Po prostu jej nienawidzę z całego serca braciszku - uśmiechnęłam się klepiąc go po policzku a następnie siadając na swoje miejsce.
-Nie wkurzaj się tak - prychnęłam kiedy byłam za nim ciągnięta.
-Tej dzieciak mnie wkurwia na maksa - prychnął.
-Tak czy siak o co chodzi ? - westchnęłam całkiem poważnie.
-Jak by to....no....mama miała wypadek samochodowy ? - zabrzmiało to bardziej na pytanie.
-Nie obchodzi mnie to - prychnęłam.
-No ale twój ojciec był razem z nią.Tak samo Enzo.Czyli oni też mieli wypadek - dodał zanim zdążyłam powiedzieć coś jeszcze.Momentalnie zbladłam.
-Nic mu nie jest ? jest cały ? boże jaki z niego idiota...-zaczęłam panikować przez co Lou lekko się zaśmiał.
-Właśnie dla tego jedziemy do szpitala.Żeby się dowiedzieć.Jak słyszałem przez telefon to tylko Enzo jest najbardziej poturbowana. - wzruszył ramionami.
-Tak to jest kiedy twoja głupia matka pozwala jej siedzieć z przodu - prychnęłam cicho.
-Ej a skąd pomysł że to ona ? - oburzył się.Wzruszyłam ramionami.-Czemu wy się tak bardzo nienawidzicie...-złapał się za głowę otwierając mi drzwi od strony pasażera w aucie.
-Po prostu jej nienawidzę z całego serca braciszku - uśmiechnęłam się klepiąc go po policzku a następnie siadając na swoje miejsce.
czwartek, 7 sierpnia 2014
14. Jin
Zacząłem się przyglądać całej tej sytuacji. Po chwili wstałem i podszedłem do Sou.
-Co się stało?-uśmiechnąłem się.
-Nie mam pojęcia. W ogóle to nie twoja sprawa-mruknęła oddalając się z mężczyzną.
-Sou~chaan-poszedłem za nimi.
-Możesz za mną nie chodzić?!-burknęła.
-Sou~chaan. Mogę Cię odprowadzić?-uśmiechnąlem się szeroko.
-Co się stało?-uśmiechnąłem się.
-Nie mam pojęcia. W ogóle to nie twoja sprawa-mruknęła oddalając się z mężczyzną.
-Sou~chaan-poszedłem za nimi.
-Możesz za mną nie chodzić?!-burknęła.
-Sou~chaan. Mogę Cię odprowadzić?-uśmiechnąlem się szeroko.
środa, 6 sierpnia 2014
13.Sou
-Tak i nie dotykaj mnie - burknęłam.
-Czemu ty się nie uśmiechasz ? - zaśmiał się.Po chwili zastanowień w końcu przemówiłam.
-Mam skomplikowane życie.Po co mam o nim mówić tobie ? Ledwo cię znam.Jesteś tylko kolejnym nędznym człowiekiem.-westchnęłam.
*Gwizdek*
-DZIEWCZYNY GRAMY W SIATKÓWKĘ ! CHŁOPACY ZAGRACIE POTEM ! SIADAĆ NA TRYBU-trenerka zatrzymała się patrząc na trybuny.-CO TY TAM ROBISZ ? KIM JESTEŚ ? - wrzasnęła na Lou.Wzruszył ramionami a następnie rozpłynął się w powietrzu przez co ona momentalnie pobladła.Zacisnęłam mocniej szczękę kiedy pojawił się za nią.Podbiegając do niego z wielką szybkością złapałam go za rękę a następnie z całej siły zaczęłam ciągnąć go daleko stąd.-GDZIE TY IDZIESZ SOU ! - usłyszałam za sobą.-I KTO DO DO CHOLERY JEST ! - wrzasnęła ponownie.Wszyscy patrzyli na mnie i Lou.Stanęłam przed nim prosto.
-Co się stało ? co jej ?? trenerka szaleje ?...-prawie każdy zadawał pytania.Tak na szczęście chyba tylko ona to widziała bo inni byli zajęci.
-Widziałaś to tak ? więc szykuj się na koszmarną noc - uśmiechnął się ponuro Lou.Cofnęła się o krok.
-SOU ! - wrzasnęła ponownie.Odwróciłam się do niej plecami.
-Przepraszam,ale przez parę kolejnych dni nie będzie mnie w szkole - wybełkotałam kiedy Lou złapał mnie mocniej za rękę.....na pewno to coś ważnego....nie lubi przychodzić do szkoły na nic...
-Czemu ty się nie uśmiechasz ? - zaśmiał się.Po chwili zastanowień w końcu przemówiłam.
-Mam skomplikowane życie.Po co mam o nim mówić tobie ? Ledwo cię znam.Jesteś tylko kolejnym nędznym człowiekiem.-westchnęłam.
*Gwizdek*
-DZIEWCZYNY GRAMY W SIATKÓWKĘ ! CHŁOPACY ZAGRACIE POTEM ! SIADAĆ NA TRYBU-trenerka zatrzymała się patrząc na trybuny.-CO TY TAM ROBISZ ? KIM JESTEŚ ? - wrzasnęła na Lou.Wzruszył ramionami a następnie rozpłynął się w powietrzu przez co ona momentalnie pobladła.Zacisnęłam mocniej szczękę kiedy pojawił się za nią.Podbiegając do niego z wielką szybkością złapałam go za rękę a następnie z całej siły zaczęłam ciągnąć go daleko stąd.-GDZIE TY IDZIESZ SOU ! - usłyszałam za sobą.-I KTO DO DO CHOLERY JEST ! - wrzasnęła ponownie.Wszyscy patrzyli na mnie i Lou.Stanęłam przed nim prosto.
-Co się stało ? co jej ?? trenerka szaleje ?...-prawie każdy zadawał pytania.Tak na szczęście chyba tylko ona to widziała bo inni byli zajęci.
-Widziałaś to tak ? więc szykuj się na koszmarną noc - uśmiechnął się ponuro Lou.Cofnęła się o krok.
-SOU ! - wrzasnęła ponownie.Odwróciłam się do niej plecami.
-Przepraszam,ale przez parę kolejnych dni nie będzie mnie w szkole - wybełkotałam kiedy Lou złapał mnie mocniej za rękę.....na pewno to coś ważnego....nie lubi przychodzić do szkoły na nic...
12. Jin
Spojrzałem przez chwilę na Sou, która pomału oddalała się.
Wziąłem głęboki oddech i podbiegłem do niej.
-Wiesz... Ja po prostu... obiecałem-spuściłem głowę.
-Obiecałeś?-spojrzała na mnie.
-Kiedy się urodziłem w naszym ogrodzie zakwitły kwiaty zwane 'Jin'. Tylko, że nikt ich tam nawet nie zasadził, zakwitły naturalnie. Gdy mój dziadek to spostrzegł, doznał olśnienia... Nadał mi to imię w nadziei, że wyrosnę na osobę, której uśmiech zawsze będzie gościł na twarzy. Zawsze mi powtarzał, żebym się uśmiechał, mimo bólu i wszelkich trudności, nawet gdybym musiał się do tego zmuszać, ponieważ dzięki temu powinienem dać sobie ze wszystkim radę. Dlatego na jego pogrzebie cały czas starałem się uśmiechać. Przez to wszyscy moi krewni byli na mnie źli, mówili, że jestem bezmyślny. Może i byłem wtedy taki...-z trudem utrzymałem uśmiech na twarzy-Nee, Sou?
-Hm?-spojrzała na mnie.
-Na prawdę jestem zboczony?-zaśmiałem się szturchając jej ramię.
Wziąłem głęboki oddech i podbiegłem do niej.
-Wiesz... Ja po prostu... obiecałem-spuściłem głowę.
-Obiecałeś?-spojrzała na mnie.
-Kiedy się urodziłem w naszym ogrodzie zakwitły kwiaty zwane 'Jin'. Tylko, że nikt ich tam nawet nie zasadził, zakwitły naturalnie. Gdy mój dziadek to spostrzegł, doznał olśnienia... Nadał mi to imię w nadziei, że wyrosnę na osobę, której uśmiech zawsze będzie gościł na twarzy. Zawsze mi powtarzał, żebym się uśmiechał, mimo bólu i wszelkich trudności, nawet gdybym musiał się do tego zmuszać, ponieważ dzięki temu powinienem dać sobie ze wszystkim radę. Dlatego na jego pogrzebie cały czas starałem się uśmiechać. Przez to wszyscy moi krewni byli na mnie źli, mówili, że jestem bezmyślny. Może i byłem wtedy taki...-z trudem utrzymałem uśmiech na twarzy-Nee, Sou?
-Hm?-spojrzała na mnie.
-Na prawdę jestem zboczony?-zaśmiałem się szturchając jej ramię.
11.Sou
Bez słowa ruszyłam wzdłuż korytarza kiedy zaczął nawijać jak najęty.
-CZEKAJ ! - wrzasnął za mną.Zatrzymałam się odwracając do niego.
-Pływanie....- powiedziałam wolno a następnie ponownie odwracając się ruszyłam korytarzem.
*Dzwonek*
Teraz WF.Jak ja go kocham.Szybko przebrałam się w strój to biegania a następnie ruszyliśmy w stronę wielkiego boiska gdzie mieliśmy dzisiaj biegać.Kocham WF,ale bez przesady...nienawidzę biegać kółek.No nic wracając dzisiaj chłopacy nie mieli swojego trenera więc nasza trenerka kazała nam biegać z nimi.Jak nazłość ten chłopak....jak...on....miał....hm....a tak Jin.Więc Jin przyczepił się do mnie i biegł za mną.Na trybunach gdzie zazwyczaj siedzieli ludzie na jakichś pokazach czy wydarzeniach sportowych.Tak czy siak na trybunach siedział mój jakże uroczy braciszek.Nienawidzę kiedy mnie kontroluje.Ojciec chociaż nie wychodzi z domu żeby mnie śledzić.A ten....tsaaa....Popatrzyłam ponownie na Jin'a który coś tam gadał.
-Fajnie że będziemy razem na kółku.Masz jakiś fajny strój ? czy ten szkolny ? pewnie będziemy musieli chodzić w tych szkolnych;....-nawijał cały czas.
-Czemu od klubu przechodzisz do strojów ? jesteś strasznie zboczony - warknęłam.
-Nie...ja...nie tego...-wybełkotał.
-Jesteś strasznie dziwny.Nie lubię osób które fałszywie się uśmiechają....jeśli masz się uśmiechać to już miej do tego jeden powód - wybełkotałam a następnie ruszyłam szybciej na przód.
-CZEKAJ ! - wrzasnął za mną.Zatrzymałam się odwracając do niego.
-Pływanie....- powiedziałam wolno a następnie ponownie odwracając się ruszyłam korytarzem.
*Dzwonek*
Teraz WF.Jak ja go kocham.Szybko przebrałam się w strój to biegania a następnie ruszyliśmy w stronę wielkiego boiska gdzie mieliśmy dzisiaj biegać.Kocham WF,ale bez przesady...nienawidzę biegać kółek.No nic wracając dzisiaj chłopacy nie mieli swojego trenera więc nasza trenerka kazała nam biegać z nimi.Jak nazłość ten chłopak....jak...on....miał....hm....a tak Jin.Więc Jin przyczepił się do mnie i biegł za mną.Na trybunach gdzie zazwyczaj siedzieli ludzie na jakichś pokazach czy wydarzeniach sportowych.Tak czy siak na trybunach siedział mój jakże uroczy braciszek.Nienawidzę kiedy mnie kontroluje.Ojciec chociaż nie wychodzi z domu żeby mnie śledzić.A ten....tsaaa....Popatrzyłam ponownie na Jin'a który coś tam gadał.
-Fajnie że będziemy razem na kółku.Masz jakiś fajny strój ? czy ten szkolny ? pewnie będziemy musieli chodzić w tych szkolnych;....-nawijał cały czas.
-Czemu od klubu przechodzisz do strojów ? jesteś strasznie zboczony - warknęłam.
-Nie...ja...nie tego...-wybełkotał.
-Jesteś strasznie dziwny.Nie lubię osób które fałszywie się uśmiechają....jeśli masz się uśmiechać to już miej do tego jeden powód - wybełkotałam a następnie ruszyłam szybciej na przód.
piątek, 25 lipca 2014
10. Jin
Spóźniłem się na lekcje... ZNOWU.
-Jinzou wytłumacz mi, dlaczego się spóźniłeś?-mruknęła nauczycielka.
-Spałem...-odpowiedziałem bez emocji i usiadłem na swoje miejsce.
Obróciłem się do Sou, która siedziała za mną.
-"Ciekawe czy mnie jeszcze pamięta..."-pomyślałem i nadąłem policzki.
-Pora na ogłoszenia!-powiedziała nauczycielka-Nasza szkoła chce być otwarta na pasje naszych uczniów i dlatego w tym roku utworzymy dużo kół zainteresowań. Na korytarzu jest wywieszona lista. Macie sobie wybrać jedną z propozycji i zgłosić się do mnie jutro.
*Dzwonek na przerwę*
Przy tablicy zebrało się mnóstwo osób. Trudno było się do niej dostać.
Na szczęście zdążyłem kilka minut przed dzwonkiem.
Zobaczyłem Sou, która przechadzała się korytarzem.
-Oi! Sou~chan!-pomachałem w jej stronę ręką.
Westchnęła zatrzymując się.
-Sou~chan! Jakie kółko wybrałaś?-uśmiechnąłem się podbiegając do niej-Ja wybrałem pływanie... To moje ulubione zajęcie, nie wliczając spania-trochę się rozgadałem...
-Jinzou wytłumacz mi, dlaczego się spóźniłeś?-mruknęła nauczycielka.
-Spałem...-odpowiedziałem bez emocji i usiadłem na swoje miejsce.
Obróciłem się do Sou, która siedziała za mną.
-"Ciekawe czy mnie jeszcze pamięta..."-pomyślałem i nadąłem policzki.
-Pora na ogłoszenia!-powiedziała nauczycielka-Nasza szkoła chce być otwarta na pasje naszych uczniów i dlatego w tym roku utworzymy dużo kół zainteresowań. Na korytarzu jest wywieszona lista. Macie sobie wybrać jedną z propozycji i zgłosić się do mnie jutro.
*Dzwonek na przerwę*
Przy tablicy zebrało się mnóstwo osób. Trudno było się do niej dostać.
Na szczęście zdążyłem kilka minut przed dzwonkiem.
Zobaczyłem Sou, która przechadzała się korytarzem.
-Oi! Sou~chan!-pomachałem w jej stronę ręką.
Westchnęła zatrzymując się.
-Sou~chan! Jakie kółko wybrałaś?-uśmiechnąłem się podbiegając do niej-Ja wybrałem pływanie... To moje ulubione zajęcie, nie wliczając spania-trochę się rozgadałem...
9.Sou
Kolejny gorący oraz nudny dzień.Przetarłam wolno oczy a następnie jak zwykle ruszyłam na dół gdzie zjadłam śniadanie.-Jesteś dobra z matematyki ? - usłyszałam za sobą głos Enzo kiedy jadłam tosta.Kiwnęłam głową na "tak" odwracając się w jej siostrę.-A czy moja kochana siostrzyczka pomoże mi w jednym zadaniu ? - ponownie kiwnęłam głową na "tak".Uśmiechnięta pobiegła na górę pewnie po książki.Nagle z góry zbiegł Lou siadając obok mnie z wyskoku.
-Uważaj młody bo kiedyś złamiesz tak sobie nogę - warknęła moja mama.
-Przepraszam - wybełkotał.Już po chwili pomagałam Enzo w jej zadaniu następnie szybko wybiegła do szkoły aby się nie spóźnić.
-Enzo jest taka miła i słodka...nie to co ty...ona chociaż ma jakiś przyjaciół....a ty...-prychnęła moja matka.Tak....nie bardzo mnie lubi.Może dla tego że nie jestem jej dzieckiem ? Moja prawdziwa mama zmarła przy porodzie.Tak mówił Tata.Lou był synem tej kobiety a Enzo urodziła się niedługo po tym kiedy się pobrali.Więc można powiedzieć że od urodzenia mam tylko tatę.Nie czuję się tutaj jak w rodzinie ani trochę.Moje lekcje były dzisiaj godzinę później.Westchnęłam cicho siadając na kanapie.Obok mnie już siedział Lou.A na swojej pufie jak zawsze tata,który oglądał coś w telewizji.Zaczęłam myśleć co będzie tym razem jak wpadnę do szkoły.
-Jesteś taka słodka kiedy rozmyślasz - wtrącił mój brat.Zwróciłam na niego swoją całą uwagę.
-WYCHODZĘ ! -krzyknęłam zarzucając plecak na plecy.
-PA KOCHANIE WRACAJ SZYBKO DO TATUSIA ! - wrzasnął mój tata przytulając mnie.
-I DO BRACISZKA ! - dodał szybko Lou.
-A ty czemu nie w szkole ?
-Dzisiaj wagary....-uśmiechnął się.-Ale nie bój się przyjdę po ciebie do szkoły -szturchnął mnie lekko.
-Nie dzięki - prychnęłam.
-Nie bądź taka wredna - zrobił smutną minkę.-I tak przyjdę - powiedział z głupim uśmieszkiem na twarzy.
-Powodzenia - machnęłam ręką w jego stronę wychodząc.
-Uważaj młody bo kiedyś złamiesz tak sobie nogę - warknęła moja mama.
-Przepraszam - wybełkotał.Już po chwili pomagałam Enzo w jej zadaniu następnie szybko wybiegła do szkoły aby się nie spóźnić.
-Enzo jest taka miła i słodka...nie to co ty...ona chociaż ma jakiś przyjaciół....a ty...-prychnęła moja matka.Tak....nie bardzo mnie lubi.Może dla tego że nie jestem jej dzieckiem ? Moja prawdziwa mama zmarła przy porodzie.Tak mówił Tata.Lou był synem tej kobiety a Enzo urodziła się niedługo po tym kiedy się pobrali.Więc można powiedzieć że od urodzenia mam tylko tatę.Nie czuję się tutaj jak w rodzinie ani trochę.Moje lekcje były dzisiaj godzinę później.Westchnęłam cicho siadając na kanapie.Obok mnie już siedział Lou.A na swojej pufie jak zawsze tata,który oglądał coś w telewizji.Zaczęłam myśleć co będzie tym razem jak wpadnę do szkoły.
-Jesteś taka słodka kiedy rozmyślasz - wtrącił mój brat.Zwróciłam na niego swoją całą uwagę.
-WYCHODZĘ ! -krzyknęłam zarzucając plecak na plecy.
-PA KOCHANIE WRACAJ SZYBKO DO TATUSIA ! - wrzasnął mój tata przytulając mnie.
-I DO BRACISZKA ! - dodał szybko Lou.
-A ty czemu nie w szkole ?
-Dzisiaj wagary....-uśmiechnął się.-Ale nie bój się przyjdę po ciebie do szkoły -szturchnął mnie lekko.
-Nie dzięki - prychnęłam.
-Nie bądź taka wredna - zrobił smutną minkę.-I tak przyjdę - powiedział z głupim uśmieszkiem na twarzy.
-Powodzenia - machnęłam ręką w jego stronę wychodząc.
8. Jin
Jeszcze ostatnie zadanie...
Eww, czemu nauczyciele muszą nam tyle zadawać?
Matematyka... Nie rozumiem tego zadania. To ponad moje siły.
-Pieprzę to!-krzyknąłem i zrzuciłem książki na ziemię.
-Jak ty się wyrażasz?!-zaśmiał się ojciec, "klepiąc" mnie po głowie.
Odwróciłem się w jego stronę.
-Myślałem, że to Neko...-westchnąłem-Na szczęście to tylko ty.
-Słyszałam to, BAKA!-usłyszałem wrzask zza ściany.
[...]
-Wróciłam!-zaśmiała się Astra, zamykając drzwi.
-Idzie mój egzekutor-szepnąłem do siebie.
-Mówiłeś coś?-spojrzała na mnie.
-Nee, nic-wzruszyłem ramionami.
-Onii~chan, po tym jak rano dałeś mi kosza jest mi strasznie smutno-jej humor zmienił się w jednej chwili i z jej oczy lały się strumienie wody:
-Onii~chan, przytuuul mnie-podeszła do mnie.
-Zostaw mnie! HENTAI, HENTAI! (zboczeniec)-wrzeszczałem.
-Onii~chan, jesteś niemiły-mruknęła dalej "płacząc".
-Kuro~san, ratuuj!-wołałem.
Nagle zza ściany wyskoczyła Neko i zaczęła ćwiczyć na Astrze jakieś chwyty sumo:
To wyglądało jakoś tak (Neko-błekitnowłosa, Astra-ciemnowłosa)
-Jesteś mi winny słodycze, przez cały miesiąc-zaśmiała się Neko.
Eww, czemu nauczyciele muszą nam tyle zadawać?
Matematyka... Nie rozumiem tego zadania. To ponad moje siły.
-Pieprzę to!-krzyknąłem i zrzuciłem książki na ziemię.
-Jak ty się wyrażasz?!-zaśmiał się ojciec, "klepiąc" mnie po głowie.
Odwróciłem się w jego stronę.
-Myślałem, że to Neko...-westchnąłem-Na szczęście to tylko ty.
-Słyszałam to, BAKA!-usłyszałem wrzask zza ściany.
[...]
-Wróciłam!-zaśmiała się Astra, zamykając drzwi.
-Idzie mój egzekutor-szepnąłem do siebie.
-Mówiłeś coś?-spojrzała na mnie.
-Nee, nic-wzruszyłem ramionami.
-Onii~chan, po tym jak rano dałeś mi kosza jest mi strasznie smutno-jej humor zmienił się w jednej chwili i z jej oczy lały się strumienie wody:
-Onii~chan, przytuuul mnie-podeszła do mnie.
-Zostaw mnie! HENTAI, HENTAI! (zboczeniec)-wrzeszczałem.
-Onii~chan, jesteś niemiły-mruknęła dalej "płacząc".
-Kuro~san, ratuuj!-wołałem.
Nagle zza ściany wyskoczyła Neko i zaczęła ćwiczyć na Astrze jakieś chwyty sumo:
To wyglądało jakoś tak (Neko-błekitnowłosa, Astra-ciemnowłosa)
-Jesteś mi winny słodycze, przez cały miesiąc-zaśmiała się Neko.
czwartek, 24 lipca 2014
7.Sou
Przeciągając się powoli weszłam do domu zamykając za sobą drzwi.Od razu usłyszałam kroki.
-Jak w szkole ? - uśmiechnął się mój tata podchodząc o mnie spokojnie.
-Dobrze ....-odpowiedziałam szybko...za szybko.
-Znowu nie znalazłaś nikogo z kim możesz pogadać ? - posmutniał.Wzruszyłam ramionami marszcząc lekko brwi.-Nie martw się jutro będzie lepiej...-uśmiechnął się lekko mnie szturchając.
-Mówiłeś tak wczoraj,przedwczoraj,przed przedwczoraj...--nieważne...nie potrzebuję znajomych...albo przeszkadzają,albo cię w końcu zaczną ignorować.-prychnęłam odwracając głowę.
-Masz mnie bardzo cię kocham...-przytulił mnie szybko.Po chwili został odciągnięty przez Lou.
-Nie dotykaj mojej kochanej siostrzyczki zboczeńcu -wrzasnął przytulając mnie przez co dostał w tył głowy.Burknęłam pod nosem a następnie usiadłam gdzieś przy barku otwierając książki.
-Czemu dla ciebie każdy kto ją dotknie jest zboczeńcem lub pedofilem ? - burknął mój ojciec.
-Bo ona jest moja - wskazał na siebie Lou.
-Nie możesz mieć Enzo ? - dąsał się mój tato.
-Nie.Enzo jest płaska..-warknęłam kopiąc go w nogę przez co lekko się skrzywił.- a ty czemu nie ?
-Po prostu kocham ją bardziej niż was - wystawił mu język...Jak dorośle...Zaczęłam odrabiać zadanie domowe.
-Jak w szkole ? - uśmiechnął się mój tata podchodząc o mnie spokojnie.
-Dobrze ....-odpowiedziałam szybko...za szybko.
-Znowu nie znalazłaś nikogo z kim możesz pogadać ? - posmutniał.Wzruszyłam ramionami marszcząc lekko brwi.-Nie martw się jutro będzie lepiej...-uśmiechnął się lekko mnie szturchając.
-Mówiłeś tak wczoraj,przedwczoraj,przed przedwczoraj...--nieważne...nie potrzebuję znajomych...albo przeszkadzają,albo cię w końcu zaczną ignorować.-prychnęłam odwracając głowę.
-Masz mnie bardzo cię kocham...-przytulił mnie szybko.Po chwili został odciągnięty przez Lou.
-Nie dotykaj mojej kochanej siostrzyczki zboczeńcu -wrzasnął przytulając mnie przez co dostał w tył głowy.Burknęłam pod nosem a następnie usiadłam gdzieś przy barku otwierając książki.
-Czemu dla ciebie każdy kto ją dotknie jest zboczeńcem lub pedofilem ? - burknął mój ojciec.
-Bo ona jest moja - wskazał na siebie Lou.
-Nie możesz mieć Enzo ? - dąsał się mój tato.
-Nie.Enzo jest płaska..-warknęłam kopiąc go w nogę przez co lekko się skrzywił.- a ty czemu nie ?
-Po prostu kocham ją bardziej niż was - wystawił mu język...Jak dorośle...Zaczęłam odrabiać zadanie domowe.
poniedziałek, 21 lipca 2014
6. Jin
Odmachałem dziewczynie i usiadłem na schodach.
Schowałem twarz w ramionach, skuliłem się i czekałem.
Po kwadransie zasnąłem.
[...]
Uniosłem twarz. Spojrzałem na zegar.
Minęły już 3 godziny od zakończenia lekcji, a po mnie nikt nie przyszedł.
-Zapomnieli o mnie-mruknąłem po czym wstałem.
Szedłem pustą uliczką, nagle znalazłem plan.
Zdjąłem przepaskę z lewego oka, przyglądając się mapie.
-Jestem tutaj, a mój do jest...-zacząłem jeździć palcem po płaszczyźnie-O tutaj!
Ruszyłem, rejestrując w głowie plan.
[...]
-Wróciłem!-oznajmiłem trzaskając drzwiami frontowymi.
-Czyżby to Jinzou wrócił?-zaśmiała się Neko, leżąc na kanapie-Patrz co znalazłam w twoim pokoju-zaczęła machać mi pluszakiem przed twarzą.
-Czemu grzebiesz w moich rzecz-- To nie jest moje-zmrużyłem oczy.
-Skoro to nie jest Astry ani twoje, tym bardziej moje to mogę to zniszczyć-zaśmiała się.
-Nie rań Kapitana Pik-Pok'a!-wrzasnąłem wyrywając pluszaka w jej rąk, przytulając go.
Wtedy dziewczyna zrobiła mi zdjęcie.
-Teraz pochwalę się swoim słodziutkim oniichan'em w całej szkole!-zaśmiała się kpiąc ze mnie. Po czym wbiegła do swojego pokoju.
"Czemu to ją tak bawi?"-pomyślałem siadając przy stole, rozwiązując zadanie.
Schowałem twarz w ramionach, skuliłem się i czekałem.
Po kwadransie zasnąłem.
[...]
Uniosłem twarz. Spojrzałem na zegar.
Minęły już 3 godziny od zakończenia lekcji, a po mnie nikt nie przyszedł.
-Zapomnieli o mnie-mruknąłem po czym wstałem.
Szedłem pustą uliczką, nagle znalazłem plan.
Zdjąłem przepaskę z lewego oka, przyglądając się mapie.
-Jestem tutaj, a mój do jest...-zacząłem jeździć palcem po płaszczyźnie-O tutaj!
Ruszyłem, rejestrując w głowie plan.
[...]
-Wróciłem!-oznajmiłem trzaskając drzwiami frontowymi.
-Czyżby to Jinzou wrócił?-zaśmiała się Neko, leżąc na kanapie-Patrz co znalazłam w twoim pokoju-zaczęła machać mi pluszakiem przed twarzą.
-Czemu grzebiesz w moich rzecz-- To nie jest moje-zmrużyłem oczy.
-Skoro to nie jest Astry ani twoje, tym bardziej moje to mogę to zniszczyć-zaśmiała się.
-Nie rań Kapitana Pik-Pok'a!-wrzasnąłem wyrywając pluszaka w jej rąk, przytulając go.
Wtedy dziewczyna zrobiła mi zdjęcie.
-Teraz pochwalę się swoim słodziutkim oniichan'em w całej szkole!-zaśmiała się kpiąc ze mnie. Po czym wbiegła do swojego pokoju.
"Czemu to ją tak bawi?"-pomyślałem siadając przy stole, rozwiązując zadanie.
5.Sou
Kiedy już miałam odpowiedzieć Enzo pociągnęła mnie za rękaw kurtki.Popatrzyłam na nią.
-Pomożemy mu ? tak ? - zapytała przekręcając głowę na bok.
-Ty lecisz do domu - westchnęłam.Kiwnęła głową wbiegając do środka.Patrzyłam póki drzwi nie zamknęły się za nią.Jęknęłam cicho odwracając się do chłopaka.-Więc...Jin...tak ? no nieważne zaprowadzę cię pod szkołę może ktoś cię tam szuka najwyżej cię tam zostawię - wzruszyłam ramionami.
-Kto to ten cały Jin. ? - przed nami pojawił się Lou.
-Jakiś prześladowca podobny do ciebie....suń się i wracaj do domu....-burknęłam.
-Oj....tylko martwię się o moją ukochaną... - powiedział dramatycznie.
-Pomartw się z ojcem jesteście bardzo podobni -wystawiłam mu język.
-Ale ja nie rzucam się na ciebie....-mrugnął do mnie.Popchnęłam go na bok.
-Wolę już iść z tym z tyłu niż wracać do jego szponów - mruknęłam.Złapałam chłopaka za rękę i bez dalszych kłótni ruszyłam przed siebie.
[...]
-Tak więc tutaj masz wejście do szkoły jeśli nikt nie przyjdzie w ciągu godziny po prostu pobłąkaj się po okolicy może jakaś miła duszyczka cię przygarnie.....jeśli takie tutaj istnieją - wymamrotałam naciągając szalik na usta.Machnęłam do niego i ruszyłam do swojej dziwacznej rodziny.
-Pomożemy mu ? tak ? - zapytała przekręcając głowę na bok.
-Ty lecisz do domu - westchnęłam.Kiwnęła głową wbiegając do środka.Patrzyłam póki drzwi nie zamknęły się za nią.Jęknęłam cicho odwracając się do chłopaka.-Więc...Jin...tak ? no nieważne zaprowadzę cię pod szkołę może ktoś cię tam szuka najwyżej cię tam zostawię - wzruszyłam ramionami.
-Kto to ten cały Jin. ? - przed nami pojawił się Lou.
-Jakiś prześladowca podobny do ciebie....suń się i wracaj do domu....-burknęłam.
-Oj....tylko martwię się o moją ukochaną... - powiedział dramatycznie.
-Pomartw się z ojcem jesteście bardzo podobni -wystawiłam mu język.
-Ale ja nie rzucam się na ciebie....-mrugnął do mnie.Popchnęłam go na bok.
-Wolę już iść z tym z tyłu niż wracać do jego szponów - mruknęłam.Złapałam chłopaka za rękę i bez dalszych kłótni ruszyłam przed siebie.
[...]
-Tak więc tutaj masz wejście do szkoły jeśli nikt nie przyjdzie w ciągu godziny po prostu pobłąkaj się po okolicy może jakaś miła duszyczka cię przygarnie.....jeśli takie tutaj istnieją - wymamrotałam naciągając szalik na usta.Machnęłam do niego i ruszyłam do swojej dziwacznej rodziny.
4. Jin
Znowu przysnąłem. Obudziła mnie woźna, która akurat sprzątała salę.
Wyszedłem ze szkoły. Skręciłem w jakąś uliczkę. Zgubiłem się... ZNOWU.
Stanąłem na skrzyżowaniu i zacząłem się rozglądać. Nigdzie nie było niczego mi znajomego.
Nagle za rogiem zobaczyłem dziewczynę o białych włosach i unikalnym zapachu (Jin ma bardzo dobrze rozwinięty zmysł węchu). Wiedziałem, że to musi być osoba z mojej klasy.
Podbiegłem do dziewczyny, rozpoznałem Sou.
-Sou~chan!-próbowałem złapać oddech.
-Kim jesteś? Skąd znasz moje imię?-mruknęła.
-Jestem Jin-powiedziałem.
-Nie kojarzę-obróciła się do mnie plecami.
-Jin~kun, Jinzou, Jinzou Enemy-spojrzałem na nią.
-Nic mi to nie mówi-wzruszyła ramionami.
-Chodzę z tobą do klasy-zacząłem tracić nadzieję.
-Sorry, nie znam cię. Nie zawracaj mi głowy-podeszła pod podstawówkę.
-PRZECIEŻ SIEDZĘ PRZED TOBĄ!-krzyknąłem za nią.
Ze szkoły wybiegła jakaś dziewczynka, najprawdopodobniej jej siostra.
Zaczęły iść, a ja za nimi.
-Śledzisz nas?-Sou obróciła się do mnie.
-Ja-ja... Tylko zgubiłem się-spuściłem głowę-Nie mam pojęcia gdzie jestem.
Wyszedłem ze szkoły. Skręciłem w jakąś uliczkę. Zgubiłem się... ZNOWU.
Stanąłem na skrzyżowaniu i zacząłem się rozglądać. Nigdzie nie było niczego mi znajomego.
Nagle za rogiem zobaczyłem dziewczynę o białych włosach i unikalnym zapachu (Jin ma bardzo dobrze rozwinięty zmysł węchu). Wiedziałem, że to musi być osoba z mojej klasy.
Podbiegłem do dziewczyny, rozpoznałem Sou.
-Sou~chan!-próbowałem złapać oddech.
-Kim jesteś? Skąd znasz moje imię?-mruknęła.
-Jestem Jin-powiedziałem.
-Nie kojarzę-obróciła się do mnie plecami.
-Jin~kun, Jinzou, Jinzou Enemy-spojrzałem na nią.
-Nic mi to nie mówi-wzruszyła ramionami.
-Chodzę z tobą do klasy-zacząłem tracić nadzieję.
-Sorry, nie znam cię. Nie zawracaj mi głowy-podeszła pod podstawówkę.
-PRZECIEŻ SIEDZĘ PRZED TOBĄ!-krzyknąłem za nią.
Ze szkoły wybiegła jakaś dziewczynka, najprawdopodobniej jej siostra.
Zaczęły iść, a ja za nimi.
-Śledzisz nas?-Sou obróciła się do mnie.
-Ja-ja... Tylko zgubiłem się-spuściłem głowę-Nie mam pojęcia gdzie jestem.
3. Sou
Zaczęłam grzebać w plecaku aż znalazłam podręcznik do tej lekcji.Mianowicie do historii.Z wszystkich nudnych przedmiotów ten był dla mnie najfajniejszy oczywiście nie licząc ukochanego wf i plastyki...za muzyką nie przepadałam nie lubiłam śpiewać na głos przed klasą.Przeciągając się zamknęłam plecak i ruszyłam wolnym krokiem do sali.Podbiegły do mnie jakieś dziewczyny z mojej klasy.Za bardzo się nie przywiązuję.I tak nie mam przyjaciół.Prawie nigdy nie odzywam się w szkole jedynie śpiewam albo zamawiam jedzenie no cóż lub odpowiedź przy tablicy.
-Em...mamy taki mały problem...nie wiemy jak rozwiązać to zadanie z matmy na następną lekcję.Pomożesz? -wybełkotała za spuszczoną głową.Druga podstawiła mi zeszyt z zadaniem a trzecia podała długopis.Zgarnęłam długopis i zeszyt a następnie przykładając go do ściany zaczęłam rozwiązywać.Zdążyłam minutę przed dzwonkiem.Oddałam im ich rzeczy a następnie kiedy mi podziękowały bez słowa weszłam do klasy wpadając na dwóch chłopaków.Spojrzałam na nich gniewnie z pod rzęs.
-P...przepraszam - wyjąkał jeden z nich przesuwając się na bok.Ominęłam ich siadając na swoim stałym miejscy.Spojrzałam na ścianę na której wisiał zegar....jeszcze matma i po siostrę....przekręciłam głowę na bok i zaczęłam coś tam bazgrać puki nie zadzwonił dzwonek a do klasy wszedł nauczyciel wraz z uczniami.
[...]
Nareszcie konie mam nadzieję że nie będę musiała już nikomu pomóc...nie mam zamiaru.Ludzie jedynie są dla korzyści.Albo lepiej powiedzieć...my jesteśmy wykorzystywani..Przebierając buty narzuciłam plecak na plecy i wkładając ręce do kieszeni spodenek ruszyłam po siostrę...
-Em...mamy taki mały problem...nie wiemy jak rozwiązać to zadanie z matmy na następną lekcję.Pomożesz? -wybełkotała za spuszczoną głową.Druga podstawiła mi zeszyt z zadaniem a trzecia podała długopis.Zgarnęłam długopis i zeszyt a następnie przykładając go do ściany zaczęłam rozwiązywać.Zdążyłam minutę przed dzwonkiem.Oddałam im ich rzeczy a następnie kiedy mi podziękowały bez słowa weszłam do klasy wpadając na dwóch chłopaków.Spojrzałam na nich gniewnie z pod rzęs.
-P...przepraszam - wyjąkał jeden z nich przesuwając się na bok.Ominęłam ich siadając na swoim stałym miejscy.Spojrzałam na ścianę na której wisiał zegar....jeszcze matma i po siostrę....przekręciłam głowę na bok i zaczęłam coś tam bazgrać puki nie zadzwonił dzwonek a do klasy wszedł nauczyciel wraz z uczniami.
[...]
Nareszcie konie mam nadzieję że nie będę musiała już nikomu pomóc...nie mam zamiaru.Ludzie jedynie są dla korzyści.Albo lepiej powiedzieć...my jesteśmy wykorzystywani..Przebierając buty narzuciłam plecak na plecy i wkładając ręce do kieszeni spodenek ruszyłam po siostrę...
niedziela, 20 lipca 2014
2. Jin
-Jinzuusiu, znowu się spóźnisz do szkoły!-do mojego pokoju weszła mama, trzęsąc mną.
-Mamoo, jeszcze pięć minut-mruknąłem przykrywając się kołdrą.
Nagle mama wskoczyła na moje plecy, skacząc po mnie.
Natychmiastowo zerwałem się z łóżka, zwalając kobietę na ziemię.
Była ubrana w samą bieliznę.
-MAMOO!-krzyknąłem wybiegając z pokoju.
Poszedłem w stronę łazienki, gdzie przed drzwiami czekała na mnie Astra z gąbką.
-Oniichan! Mogę ci umyć plecy?!-zaśmiała się.
-Nie?-zmrużyłem oczy, wchodząc do łazienki, trzaskając drzwiami.
[...]
Wyszedłem, umyty z łazienki, schodząc do jadalni.
Znowu zobaczyłem Astrę, trzymającą śniadanie.
-Oniichan dostanie, jeśli pozwoli mi rozczesać jego włosy-zaśmiała się.
Spojrzałem na dziewczynę, a potem na jedzenie.
-Niech ci będzie-mruknąłem siadając do stołu i zacząłem jeść.
Siostra zaczeła czesać moje włosy, masując je delikatnie.
Po chwili pocałowała moją szyję. Odskoczyłem od stołu, zgarniając plecak i biegnąc do drzwi.
-Co z wami do cholery nie tak?!-wykrzyknąłem wybiegając z domu.
[...]
Wszedłem do klasy, siadając na miejscu bez słowa.
-Mamoo, jeszcze pięć minut-mruknąłem przykrywając się kołdrą.
Nagle mama wskoczyła na moje plecy, skacząc po mnie.
Natychmiastowo zerwałem się z łóżka, zwalając kobietę na ziemię.
Była ubrana w samą bieliznę.
-MAMOO!-krzyknąłem wybiegając z pokoju.
Poszedłem w stronę łazienki, gdzie przed drzwiami czekała na mnie Astra z gąbką.
-Oniichan! Mogę ci umyć plecy?!-zaśmiała się.
-Nie?-zmrużyłem oczy, wchodząc do łazienki, trzaskając drzwiami.
[...]
Wyszedłem, umyty z łazienki, schodząc do jadalni.
Znowu zobaczyłem Astrę, trzymającą śniadanie.
-Oniichan dostanie, jeśli pozwoli mi rozczesać jego włosy-zaśmiała się.
Spojrzałem na dziewczynę, a potem na jedzenie.
-Niech ci będzie-mruknąłem siadając do stołu i zacząłem jeść.
Siostra zaczeła czesać moje włosy, masując je delikatnie.
Po chwili pocałowała moją szyję. Odskoczyłem od stołu, zgarniając plecak i biegnąc do drzwi.
-Co z wami do cholery nie tak?!-wykrzyknąłem wybiegając z domu.
[...]
Wszedłem do klasy, siadając na miejscu bez słowa.
1.Sou
Wpadające przez zasłonięte zasłony,światło zatrzymało się na mojej twarzy przez co otworzyłam powoli oczy.Przeciągając się wstałam i ruszając do zasłon otworzyłam je.Ubrałam ubrania i przyszykowałam się do szkoły.Następnie powoli zeszłam na dół gdzie mama przygotowywała śniadanie,Enzo oglądała jakiś program a tata pewnie jeszcze spał.Po paru minutach zszedł na dół jak zwykle uśmiechnięty.Podbiegł do mnie przytulając mnie kiedy jadłam boczek z jajkiem.
-JAK SPAŁA MOJA KOCHANA CÓRCIA ! - zaczął pocierać moje policzki.Zignorowałam go dalej jedząc.-JAK MOŻNA IGNOROWAĆ WŁASNEGO OJCA !? JESTEM TW - zaczął jęczeć.Wepchnęłam mu ostatni plaster boczku do ust a następnie podeszłam do Enzo szturchając ją lekko w głowę palcem.
-Co ? - zapytała słodko.
-Szkoła....-powiedziałam cicho i bez emocji.
-Lecę po plecak - uśmiechając się wbiegła po schodach kiedy miałyśmy wychodzić mama dała nam po drugim śniadaniu a tata zaczął biec w moją stronę.Zanim dobiegł zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem.Powoli ruszyłyśmy w stronę szkoły.
-Ja też dostanę taki szalik ? - zapytała miło Enzo.Wzruszyłam ramionami chowając w nim połowę twarzy.
-Pewnie kupią ci czapkę czy coś innego....-wybełkotałam.
-Mi pasuję...będzie coś dla kogoś - uśmiechnęła się.Podbiegła do przodu stając przede mną i zaczęła iść tyłem.-Przyjdziesz po mnie po szkole ? kończymy o tej samej godzinie..- przechyliła głowę na bok.Kiwnęłam głową na tak.Podskoczyła odwracając się z powrotem.Następnie na rozwidleniu udałyśmy się w naszą stronę.
[...]
Usiadłam w ostatnim rzędzie pod oknem a następnie powoli spojrzałam w stronę okna.Kiedy zadzwonił dzwonek wszyscy powoli zaczęli schodzić się do klasy.Usiadłam prosto otwierając zeszyt i zaczynając powoli notować....
-JAK SPAŁA MOJA KOCHANA CÓRCIA ! - zaczął pocierać moje policzki.Zignorowałam go dalej jedząc.-JAK MOŻNA IGNOROWAĆ WŁASNEGO OJCA !? JESTEM TW - zaczął jęczeć.Wepchnęłam mu ostatni plaster boczku do ust a następnie podeszłam do Enzo szturchając ją lekko w głowę palcem.
-Co ? - zapytała słodko.
-Szkoła....-powiedziałam cicho i bez emocji.
-Lecę po plecak - uśmiechając się wbiegła po schodach kiedy miałyśmy wychodzić mama dała nam po drugim śniadaniu a tata zaczął biec w moją stronę.Zanim dobiegł zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem.Powoli ruszyłyśmy w stronę szkoły.
-Ja też dostanę taki szalik ? - zapytała miło Enzo.Wzruszyłam ramionami chowając w nim połowę twarzy.
-Pewnie kupią ci czapkę czy coś innego....-wybełkotałam.
-Mi pasuję...będzie coś dla kogoś - uśmiechnęła się.Podbiegła do przodu stając przede mną i zaczęła iść tyłem.-Przyjdziesz po mnie po szkole ? kończymy o tej samej godzinie..- przechyliła głowę na bok.Kiwnęłam głową na tak.Podskoczyła odwracając się z powrotem.Następnie na rozwidleniu udałyśmy się w naszą stronę.
[...]
Usiadłam w ostatnim rzędzie pod oknem a następnie powoli spojrzałam w stronę okna.Kiedy zadzwonił dzwonek wszyscy powoli zaczęli schodzić się do klasy.Usiadłam prosto otwierając zeszyt i zaczynając powoli notować....
Subskrybuj:
Posty (Atom)