Zacząłem się przyglądać całej tej sytuacji. Po chwili wstałem i podszedłem do Sou.
-Co się stało?-uśmiechnąłem się.
-Nie mam pojęcia. W ogóle to nie twoja sprawa-mruknęła oddalając się z mężczyzną.
-Sou~chaan-poszedłem za nimi.
-Możesz za mną nie chodzić?!-burknęła.
-Sou~chaan. Mogę Cię odprowadzić?-uśmiechnąlem się szeroko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz