Kolejny gorący oraz nudny dzień.Przetarłam wolno oczy a następnie jak zwykle ruszyłam na dół gdzie zjadłam śniadanie.-Jesteś dobra z matematyki ? - usłyszałam za sobą głos Enzo kiedy jadłam tosta.Kiwnęłam głową na "tak" odwracając się w jej siostrę.-A czy moja kochana siostrzyczka pomoże mi w jednym zadaniu ? - ponownie kiwnęłam głową na "tak".Uśmiechnięta pobiegła na górę pewnie po książki.Nagle z góry zbiegł Lou siadając obok mnie z wyskoku.
-Uważaj młody bo kiedyś złamiesz tak sobie nogę - warknęła moja mama.
-Przepraszam - wybełkotał.Już po chwili pomagałam Enzo w jej zadaniu następnie szybko wybiegła do szkoły aby się nie spóźnić.
-Enzo jest taka miła i słodka...nie to co ty...ona chociaż ma jakiś przyjaciół....a ty...-prychnęła moja matka.Tak....nie bardzo mnie lubi.Może dla tego że nie jestem jej dzieckiem ? Moja prawdziwa mama zmarła przy porodzie.Tak mówił Tata.Lou był synem tej kobiety a Enzo urodziła się niedługo po tym kiedy się pobrali.Więc można powiedzieć że od urodzenia mam tylko tatę.Nie czuję się tutaj jak w rodzinie ani trochę.Moje lekcje były dzisiaj godzinę później.Westchnęłam cicho siadając na kanapie.Obok mnie już siedział Lou.A na swojej pufie jak zawsze tata,który oglądał coś w telewizji.Zaczęłam myśleć co będzie tym razem jak wpadnę do szkoły.
-Jesteś taka słodka kiedy rozmyślasz - wtrącił mój brat.Zwróciłam na niego swoją całą uwagę.
-WYCHODZĘ ! -krzyknęłam zarzucając plecak na plecy.
-PA KOCHANIE WRACAJ SZYBKO DO TATUSIA ! - wrzasnął mój tata przytulając mnie.
-I DO BRACISZKA ! - dodał szybko Lou.
-A ty czemu nie w szkole ?
-Dzisiaj wagary....-uśmiechnął się.-Ale nie bój się przyjdę po ciebie do szkoły -szturchnął mnie lekko.
-Nie dzięki - prychnęłam.
-Nie bądź taka wredna - zrobił smutną minkę.-I tak przyjdę - powiedział z głupim uśmieszkiem na twarzy.
-Powodzenia - machnęłam ręką w jego stronę wychodząc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz