Zaczęłam grzebać w plecaku aż znalazłam podręcznik do tej lekcji.Mianowicie do historii.Z wszystkich nudnych przedmiotów ten był dla mnie najfajniejszy oczywiście nie licząc ukochanego wf i plastyki...za muzyką nie przepadałam nie lubiłam śpiewać na głos przed klasą.Przeciągając się zamknęłam plecak i ruszyłam wolnym krokiem do sali.Podbiegły do mnie jakieś dziewczyny z mojej klasy.Za bardzo się nie przywiązuję.I tak nie mam przyjaciół.Prawie nigdy nie odzywam się w szkole jedynie śpiewam albo zamawiam jedzenie no cóż lub odpowiedź przy tablicy.
-Em...mamy taki mały problem...nie wiemy jak rozwiązać to zadanie z matmy na następną lekcję.Pomożesz? -wybełkotała za spuszczoną głową.Druga podstawiła mi zeszyt z zadaniem a trzecia podała długopis.Zgarnęłam długopis i zeszyt a następnie przykładając go do ściany zaczęłam rozwiązywać.Zdążyłam minutę przed dzwonkiem.Oddałam im ich rzeczy a następnie kiedy mi podziękowały bez słowa weszłam do klasy wpadając na dwóch chłopaków.Spojrzałam na nich gniewnie z pod rzęs.
-P...przepraszam - wyjąkał jeden z nich przesuwając się na bok.Ominęłam ich siadając na swoim stałym miejscy.Spojrzałam na ścianę na której wisiał zegar....jeszcze matma i po siostrę....przekręciłam głowę na bok i zaczęłam coś tam bazgrać puki nie zadzwonił dzwonek a do klasy wszedł nauczyciel wraz z uczniami.
[...]
Nareszcie konie mam nadzieję że nie będę musiała już nikomu pomóc...nie mam zamiaru.Ludzie jedynie są dla korzyści.Albo lepiej powiedzieć...my jesteśmy wykorzystywani..Przebierając buty narzuciłam plecak na plecy i wkładając ręce do kieszeni spodenek ruszyłam po siostrę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz