-Tak i nie dotykaj mnie - burknęłam.
-Czemu ty się nie uśmiechasz ? - zaśmiał się.Po chwili zastanowień w końcu przemówiłam.
-Mam skomplikowane życie.Po co mam o nim mówić tobie ? Ledwo cię znam.Jesteś tylko kolejnym nędznym człowiekiem.-westchnęłam.
*Gwizdek*
-DZIEWCZYNY GRAMY W SIATKÓWKĘ ! CHŁOPACY ZAGRACIE POTEM ! SIADAĆ NA TRYBU-trenerka zatrzymała się patrząc na trybuny.-CO TY TAM ROBISZ ? KIM JESTEŚ ? - wrzasnęła na Lou.Wzruszył ramionami a następnie rozpłynął się w powietrzu przez co ona momentalnie pobladła.Zacisnęłam mocniej szczękę kiedy pojawił się za nią.Podbiegając do niego z wielką szybkością złapałam go za rękę a następnie z całej siły zaczęłam ciągnąć go daleko stąd.-GDZIE TY IDZIESZ SOU ! - usłyszałam za sobą.-I KTO DO DO CHOLERY JEST ! - wrzasnęła ponownie.Wszyscy patrzyli na mnie i Lou.Stanęłam przed nim prosto.
-Co się stało ? co jej ?? trenerka szaleje ?...-prawie każdy zadawał pytania.Tak na szczęście chyba tylko ona to widziała bo inni byli zajęci.
-Widziałaś to tak ? więc szykuj się na koszmarną noc - uśmiechnął się ponuro Lou.Cofnęła się o krok.
-SOU ! - wrzasnęła ponownie.Odwróciłam się do niej plecami.
-Przepraszam,ale przez parę kolejnych dni nie będzie mnie w szkole - wybełkotałam kiedy Lou złapał mnie mocniej za rękę.....na pewno to coś ważnego....nie lubi przychodzić do szkoły na nic...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz