-Dzieciaku powariowałeś do reszty ?! - wrzasnął Lou.-Spadaj na zakichane lekcje.Nie twój interes o co chodzi jasne ?-warknął łapiąc mnie za rękę.Następnie pociągnął mnie za sobą.
-Nie wkurzaj się tak - prychnęłam kiedy byłam za nim ciągnięta.
-Tej dzieciak mnie wkurwia na maksa - prychnął.
-Tak czy siak o co chodzi ? - westchnęłam całkiem poważnie.
-Jak by to....no....mama miała wypadek samochodowy ? - zabrzmiało to bardziej na pytanie.
-Nie obchodzi mnie to - prychnęłam.
-No ale twój ojciec był razem z nią.Tak samo Enzo.Czyli oni też mieli wypadek - dodał zanim zdążyłam powiedzieć coś jeszcze.Momentalnie zbladłam.
-Nic mu nie jest ? jest cały ? boże jaki z niego idiota...-zaczęłam panikować przez co Lou lekko się zaśmiał.
-Właśnie dla tego jedziemy do szpitala.Żeby się dowiedzieć.Jak słyszałem przez telefon to tylko Enzo jest najbardziej poturbowana. - wzruszył ramionami.
-Tak to jest kiedy twoja głupia matka pozwala jej siedzieć z przodu - prychnęłam cicho.
-Ej a skąd pomysł że to ona ? - oburzył się.Wzruszyłam ramionami.-Czemu wy się tak bardzo nienawidzicie...-złapał się za głowę otwierając mi drzwi od strony pasażera w aucie.
-Po prostu jej nienawidzę z całego serca braciszku - uśmiechnęłam się klepiąc go po policzku a następnie siadając na swoje miejsce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz