środa, 3 września 2014

16. Jin

Momentalnie uśmiech zniknął z mojej twarzy.
Zatrzymałem się i spojrzałem na ziemię.
-"Dzieciak? Wkurzający? Kim on w ogóle jest?!"-pomyślałem-"Czy on ma chociaż pojęcie kim jestem?"-zgrzytnąłem zębami.
Po chwili zacząłem się śmiać jak psychopata.
-"Czy on cokolwiek wie?"-nie przestając się śmiać usiadłem na ławce.
Wszyscy w koło zaczęli się na mnie patrzyć jak na kosmitę (typowe), na co w odpowiedzi machałem niedbale ręką.
*Dzwonek*
Ruszyłem do szatni, a za mną reszta klasy.
Poszedłem do męskiej i zacząłem zmieniać buty. Nagle do mnie doczepił się jakiś chłopak.
-Dziewczynki mają szatnię obok-zaczął się popisywać przed kolegami.
-Dobrze o tym wiem-zignorowałem jego uwagę.
-No to wypierdalaj z tej szatni!-warknął chwytając mnie za włosy i ciągnąc za nie.
Wyrywając się z jego uścisku rzuciłem się na niego.
Nagle wyrosły mi długie, poziome uszy i szpony.
Na moich rękach pojawiła się krew chłopaka. Przerażony zeskoczyłem z niego.
Jacyś chłopacy pobiegli do dyrektora.
[...]
-Teraz jeszcze raz, wyjaśnij mi się co się stało!-warknął dyrektor.
Pięknie. Chodzę do tej szkoły zaledwie kilka dni, a już podpadłem całej szkole.
-N-nie mam pojęcia...-spuściłem głowę.
-Wiesz co mu zrobiłeś?! Wiesz?! Złamałeś mu rękę i rozwaliłeś głowę!-krzyczał.
[...]
Po otrzymaniu reprymendy wyszedłem z gabinetu dyrektora. Po drodze napotkałem dwie dziewczyny.
-A ten.. Jak mu... Jinzou. Podobno zabił chłopca-usłyszałem ich rozmowę.
Po chwili nie wytrzymałem i podbiegłem do nich.
-DO CHOLERY NIKOGO NIE ZABIŁEM!-krzyknąłem.
Zduszony tymi emocjami wybiegłem natychmiastowo ze szkoły.
Pobiegłem nad jakieś źródełko.
-C-co się ze mną dzieje?-złapałem się za długie, poziome uszy, które jakby dosłownie przed chwilą wyrosły.


poniedziałek, 1 września 2014

15. Sou

-Dzieciaku powariowałeś do reszty ?! - wrzasnął Lou.-Spadaj na zakichane lekcje.Nie twój interes o co chodzi jasne ?-warknął łapiąc mnie za rękę.Następnie pociągnął mnie za sobą.
-Nie wkurzaj się tak - prychnęłam kiedy byłam za nim ciągnięta.
-Tej dzieciak mnie wkurwia na maksa - prychnął.
-Tak czy siak o co chodzi ? - westchnęłam całkiem poważnie.
-Jak by to....no....mama miała wypadek samochodowy ? - zabrzmiało to bardziej na pytanie.
-Nie obchodzi mnie to - prychnęłam.
-No ale twój ojciec był razem z nią.Tak samo Enzo.Czyli oni też mieli wypadek - dodał zanim zdążyłam powiedzieć coś jeszcze.Momentalnie zbladłam.
-Nic mu nie jest ? jest cały ? boże jaki z niego idiota...-zaczęłam panikować przez co Lou lekko się zaśmiał.
-Właśnie dla tego jedziemy do szpitala.Żeby się dowiedzieć.Jak słyszałem przez telefon to tylko Enzo jest najbardziej poturbowana. - wzruszył ramionami.
-Tak to jest kiedy twoja głupia matka pozwala jej siedzieć z przodu - prychnęłam cicho.
-Ej a skąd pomysł że to ona ? - oburzył się.Wzruszyłam ramionami.-Czemu wy się tak bardzo nienawidzicie...-złapał się za głowę otwierając mi drzwi od strony pasażera w aucie.
-Po prostu jej nienawidzę z całego serca braciszku - uśmiechnęłam się klepiąc go po policzku a następnie siadając na swoje miejsce.